Pora się przedstawić

Długo myślałam jak powinien wyglądać pierwszy wpis na blogu, aż w końcu mnie olśniło. Najlepiej będzie po prostu się przestawić i opowiedzieć swoją historię, bo wydaje mi się, że jest jedyna w swoim rodzaju.
Moja przygoda z szyciem zaczęła się dosyć niepozornie, od znalezienia w domu długo nieużywanej maszyny do szycia mojej mamy. Postanowiłam spróbować swoich sił. Nawet stworzyłam swoje metki „Made by Deni”. Uszyłam kilka kosmetyczek i materiałowych toreb dla znajomych i siebie, których teraz żal mi się pozbywać. Nic więcej. Tyle potrafiłam.
Made by Deni

Aż pewnego dnia, wracając ze studiów na Politechnice Warszawskiej, zobaczyłam na drzwiach salonu ślubnego przyczepioną kartkę „Zatrudnimy krawcową” z numerem telefonu. Nie myśląc za długo, a mając wizję najbliższych miesięcy z bardzo małą ilością zajęć na uczelni, postanowiłam zaryzykować i zadzwonić. Podczas rozmowy padły pytania, czy mam doświadczenie i co potrafię uszyć, więc… powiedziałam prawdę. Mimo tego, pani po drugiej stronie słuchawki dała mi szansę i zaprosiła na 2 dni próbne. Tak właśnie się zaczęło.

Po dwóch dniach próbnych dostałam pracę! Myślę, że pierwszych dni pracy nigdy nie zapomnę. Czułam się jak w bajce, ciągle prosiłam mojego chłopaka, żeby mnie uszczypnął. Ta praca była dla mnie tak nierealna, że długo nie mogłam się przestawić, że to rzeczywistość. Codziennie rano budziłam się z uśmiechem na ustach, nie mogąc się doczekać wyjścia na autobus i wejścia do pracowni krawieckiej. Mijały tygodnie, nauczyłam się już sporo, a pierwszy entuzjazm spadł. Nadal byłam zadowolona ale już nie chodziłam do pracy z wywieszonym jęzorem i merdającym ogonem. Wydaje mi się, że żadna szkoła krawiecka nie dałaby mi tyle wiedzy i praktyki, którą zdobyłam chodząc do pracy. W końcu podjęłam decyzję o zmianie.

Jednak mimo chęci zmiany otoczenia nie miałam zamiaru rezygnować z szycia. Pomyślałam, teraz albo nigdy! Przypadkowo trafiłam na informację o programie Sieci Przedsiębiorczych Kobiet „Biznes w Kobiecych Rękach”, który bardzo pomaga w rozpoczęciu działalności. Kiedy dowiedziałam się, że przeszłam do trzeciego etapu rekrutacji stwierdziłam, że to jest ten moment.

Tak właśnie powstała marka Suknie i Welony. Mimo trudniejszych momentów i długiego planowania, pod koniec 2017 roku otworzyłam swoją działalność. Dużo pomógł mi mój narzeczony, rodzina i przyjaciele. Bez tych wszystkich osób nie byłoby Sukni i Welonów! Jestem szczęściarą, że mam wokół siebie tyle wspaniałych osób, które mnie dopingują w działaniu.

Dzisiaj pokazuję się światu w internecie, po uszyciu kolekcji i zrobieniu pierwszych zdjęć. Chwilę to zajęło, ale wierzę, że ma to sens wiedząc, że moja sukienka pojawiła się już na ślubie i weselu na pannie młodej. Mam nadzieję, że moja estetyka przypadnie Wam do gustu i się spotkamy.

  •  
  •  
  •  
  •  
  •  
  •  
Danuta Dulska

Danuta Dulska

Założycielka marki Suknie i Welony oraz projektantka sukni ślubnych i wieczorowych. Tworzy kreacje, w których panny młode nie tylko pieknie wyglądają ale też świetnie się czują. Propagatorka "slow wedding" czyli spokojnego podejścia do tematu ślubu i wesela.